Ogólnoświatowa sława TesTeqa dotarła do Kalifornii i jej przybycie okazało się znacznie mniej kontrowersyjne od wizyty znicza olimpijskiego.
(fragment witryny GTD Connect)
Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Tag: raptularz
Ogólnoświatowa sława TesTeqa dotarła do Kalifornii i jej przybycie okazało się znacznie mniej kontrowersyjne od wizyty znicza olimpijskiego.
(fragment witryny GTD Connect)
Stało się. David Allen (ten z prawej), guru skutecznego bezstresowego działania, przybył do Warszawy i, posługując się metodą GTD (Getting Things Done) oraz polskim piwem, zdemaskował TesTeqa (ten z lewej).
Seminarium Davida Allena daje prawdziwego kopa motywacyjnego nawet tym, którzy GTD znają i stosują od lat. Szkoda, że tak wielu uczestników – a byli to polscy menedżerowie wysokiego szczebla – musiało korzystać z pomocy tłumacza. Występ Davida Allena w wersji oryginalnej robi duże wrażenie i skrzy się dowcipem.
W przerwach miałem okazję porozmawiać z polskimi praktykami GTD i muszę przyznać, że niemalże bez pudła można było ich odróżnić od osób, które pierwszy raz zetknęły się z tą metodą. Bił od nich spokój i nie wyjmowali co chwilę z kieszeni swoich komórek, żeby sprawdzić, czy w ich firmach nie trzeba gasić jakichś pożarów.
Po seminarium miałem okazję poznać niezwykle miłą żonę Davida – Kathryn oraz Michała Śliwińskiego, twórcę „Nozbe” – jednej z czołowych aplikacji sieciowych GTD (także dla iPhone’a).
To był wspaniały dzień.
Wśród ogólnej niemocy i narzekania, w piwnicach i zakamarkach kiełkują nasiona polskiej przedsiębiorczości. Wiosenna atmosfera skłoniła mnie do odwiedzenia jednej z takich piwnic. W ostatni zapiątek (czyli weekend) pracownia „OGRÓD SZTUK” zorganizowała dni otwarte. Można było obejrzeć i kupić ceramiczne cacuszka, ale nie to jest najważniejsze. Bardzo mili właściciele pracowni prowadzą zajęcia dla osób zainteresowanych tajnikami tego rzemiosła. Nigdy w życiu czegoś takiego nie robiłem, więc chyba najwyższy czas spróbować, nieprawdaż? Na zachętę kupiłem sobie ceramicznego smoka, żeby, uśmiechając się do mnie, przypominał mi o moich ceramicznych planach.
– Aniu, co rysujesz? – spytała Mama.
– Boga – odpowiedziała Ania.
– Ale przecież nikt nie wie, jak wygląda Bóg!
– Jak skończę, to będą wiedzieli.