Nie ma głupich pytań. Są tylko niecelne. Pytanie: „TeamGTD czy Nozbe?” właśnie do takich należy. TeamGTD to najnowsza książka Davida Allena, której recenzję zamieściłem tydzień temu: „TeamGTD – pierwsza recenzja najnowszej książki Davida Allena”. Książka ta wpisuje metodę Getting Things Done w ramy pracy zespołowej. Natomiast Nozbe to polska aplikacja, która służy organizacji pracy i spraw osobistych. Ale nie tylko. Nozbe to też założona przez Michała Śliwińskiego firma-symbol pracy zdalnej. Firma, która nigdy nie posiadała biura. No więc dlaczego to pytanie jest niecelne?
Tag: przywództwo
TeamGTD – pierwsza recenzja najnowszej książki Davida Allena
Jeśli słyszałeś cokolwiek o metodzie Getting Things Done (GTD) Davida Allena (a powinieneś, dla własnego dobra), zapewne wiesz, że Projekt to co najmniej dwa działania prowadzące do pożądanego rezultatu. W pracy, w domu, wszędzie. W swojej najnowszej, napisanej wspólnie z Edwardem Lamontem, książce „Team: Getting Things Done with Others” (TeamGTD) David w równie prosty i oczywisty sposób definiuje, czym według niego jest zespół. Team to co najmniej dwie osoby zajmujące się daną sytuacją albo projektem. Lubię takie jasne definicje w czasach, w których ludzie z uporem maniaka wszystko komplikują. A o czym konkretnie jest ta książka?
Przedszkole czy poważny biznes?
„Te młode to tylko chcą, żeby je po główkach głaskać i po pleckach poklepywać, a robić nie ma komu!” – powiedziałby Ferdynand Kiepski, słysząc medialną agitację na temat konieczności tworzenia „przyjaznego środowiska pracy”. Nie przeczę, że istnieją toksyczni szefowie, którzy w swoim folwarku urządzają podwładnym piekło. I to jest karygodne. Ale nie dajmy się zwariować! Celem pracy każdego pracownika jest realizacja celów organizacji i stąd powinno wynikać jego dobre samopoczucie, a nie stąd, że w sali konferencyjnej może pograć w piłkarzyki.
Nagroda za dobrą pracę
Nagrodą za dobrą pracę jest… jeszcze więcej pracy. Czy dobrej? To już zależy od ciebie. To wypowiadane często w sarkastycznym tonie stwierdzenie nie jest wcale takie jednoznaczne, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało. Jego interpretacja, tak jak wszystkiego na świecie, zależy od okoliczności.