Tag: motywacja

Zdrowe porównania

Porównywanie się z bliźnimi uznawane jest za niezdrowy nawyk prowadzący do zazdrości i zawiści, bądź wręcz przeciwnie – do poczucia wyższości i nieomylności.

Jest jednak jedna osoba, z którą warto się porównywać.

Porównuj się z samym sobą. Wcześniejszym samym sobą.

W ten sposób możesz łatwo ocenić, czy twoje sprawy idą w dobrym kierunku, co osiągnąłeś w życiu i gdzie powinieneś skupić swoją uwagę, żeby następne porównanie wypadło (jeszcze) lepiej.

A oto kilka przykładów z mojego życia:

  • Wiele lat temu byłem redaktorem naczelnym studenckiej gazetki ściennej mogącej poszczycić się setkami aktywnych czytelników (ich aktywność mierzyliśmy liczbą dopisywanych komentarzy i obelg oraz częstotliwością kradzieży najpopularniejszych artykułów). Dziś jestem autorem BIZNESU BEZ STRESU – blogu o zasięgu ogólnopolskim, mogącym poszczycić się tysiącami uważnych czytelników.
  • Kiedyś jeździłem maluchem i z zazdrością patrzyłem na wyprzedzające mnie mazdy. Potem przesiadłem się do poloneza, a teraz pomykam wygodną, niepsującą się toyotą i wcale nie zazdroszczę ojcu Rydzykowi jego skromnej, jak przystało na hierarchę Kościoła Katolickiego, limuzyny z kierowcą.
  • Przez wiele lat byłem dość samolubnym facetem, który przede wszystkim zajmował się swoją karierę zawodową i mierzył własnymi sukcesami wartość osiągnięć wszystkich otaczających go ludzi. Dziś rozumiem, że każdy ma prawo do radości i satysfakcji ze swoich dokonań oraz do mojego szacunku i uznania, ponieważ porównywanie jego dzieł z moimi nie ma żadnego sensu.
  • Wiele lat temu rozwiązałem problem wprowadzania wielkiej ilości danych z lokalnych placówek do komputera w centrali pewnej instytucji. Na sprzedaży tego systemu zarobiłem bardzo okrągłą sumkę. Ostatnio nie rozwiązałem żadnego istotnego problemu zawodowego i ten fakt daje mi trochę do myślenia…

Porównywanie się z wcześniejszym sobą to zdrowy proces, który pozwala zauważyć i zdyskontować własne sukcesy oraz umożliwia wyciągnięcie rozsądnych wniosków na przyszłość.

Szczerze polecam!

Utrata kontroli

Strach jest główną przyczyną odwlekania.

Różne są źródła tego strachu. Na przykład często obawiamy się utraty kontroli.

Jak to? – być może zdziwisz się w tym miejscu. – Przecież podejmujemy działania, żeby zwiększyć swój wpływ na rzeczywistość, żeby ją zmieniać podług własnego uznania i nad nią panować!

Niby tak – po to właśnie co rano zwlekasz się z łóżka i zaczynasz coś robić. Ale jednocześnie bardzo często paraliżuje cię strach wynikający z obawy związanej z nieprzewidywalnymi efektami ubocznymi twojego działania. Bo choć masz jakieś swoje plany i nadzieje, to zdajesz sobie również sprawę z tego, że rogata rzeczywistość wcale nie musi być skłonna do pełnej i zgodnej współpracy. Czegoś da ci więcej, czegoś mniej, a czasami uśmieje się do rozpuku, widząc twoje próby jej okiełznania.

Kiedy nic nie robisz, wiesz, że nic od ciebie nie zależy i nad tą swoją niemocą masz pełną kontrolę. Zero pozostaje zerem bez żadnego ryzyka, ale i bez żadnej nadziei.

Jeśli zaś przystępujesz do działania, wywołujesz zaburzenie we wszechświecie, którego wszystkie atomy zaczynają rezonować – każdy na swój, niekontrolowany przez ciebie sposób.

I to właśnie cię przeraża.

Całkiem niepotrzebnie, ponieważ wszechświat raczej woli ci sprzyjać, niż robić wbrew, jeśli tylko masz dobre intencje.

Nie odwlekaj więc i bierz się do roboty, bo z niecierpliwością czekam na owoce twojej kreatywności!

Łaska cierpienia?

Jeśli wierzysz, że wszechmocny, wszechwiedzący i miłosierny Pan Bóg zsyła na ludzi łaskę cierpienia, żeby ich ubogacić, nie czytaj tego wpisu.

Jeśli zamierzasz pochłonąć bestsellerową powieść „Wszechświat kontra Alex Woods” Gavina Extence’a, też powstrzymaj się od czytania tego wpisu, ponieważ możesz dowiedzieć się zbyt wiele o jej treści.

Jeśli jednak skorzystasz z cudownego daru wolnej woli i zdecydujesz się czytać dalej, nie waż się oskarżać mnie o cokolwiek. Pamiętaj, że cię uprzedzałem.

Niezwykłe postępy medycyny w XX i XXI wieku przedłużyły średnią długość naszego życia o około 20 lat. Sukces ten odniesiono bez względu na skalę cierpienia, które przyniósł wielu dożywającym swoich dni staruszkom i ludziom nieuleczalnie chorym.

No właśnie – kiedyś było to dożywanie swoich dni, a obecnie medycyna potrafi sprawić, że dożywanie trwa miesiącami i latami. Bez żadnej nadziei na powrót do normalnego życia i do podstawowej samodzielności. Chyba że jakiś ksiądz wstawi się za chorym u Pana Boga i dolegliwości ustąpią jak ręką odjął. Ale statystyki nie kłamią: łatwiej jest wygrać trzy razy pod rząd milion w Lotto niż stać się dowodem w procesie kanonizacyjnym.

Większość ludzi nie boi się śmierci, ale umierania oraz niepewności i bólu, które się z nim wiążą. Pomyśl, jak zmieniłyby się twoje ostatnie dni, gdybyś wiedział, że możesz samodzielnie i bez poczucia winy podjąć decyzję o właściwej chwili swojego odejścia? Wtedy, gdy jeszcze jesteś w stanie cieszyć się życiem. Jaki miałbyś stosunek do świata, gdybyś wiedział, że odejdziesz godnie i bezboleśnie, a nie przykuty do łóżka i otoczony nieludzką maszynerią wytrwale podtrzymującą krążenie krwi w twoich żyłach?

O tym właśnie jest książka Gavina Extence’a i niektóre z przytoczonych poniżej cytatów:

„Ta historia przypomina nam, że nawet nieprawdopodobne jest możliwe – i czasem naprawdę się zdarza”.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 78]

Kiedy nazwiesz jakąś rzecz po imieniu, odbierasz jej moc.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 176]

Pogrzeby nie są dla zmarłych – są dla żywych.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 202]

Świadomość, że istnieje jakieś wyjście i cierpienie nie przybierze tej najgorszej, niemożliwej do zniesienia formy, stanowiła jeden z głównych powodów, dla których pan Peterson mógł cieszyć się życiem dużo dłużej, niż chciałby w innych okolicznościach.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 319]

„Wydawało mi się, że nie warto żyć dłużej, ale byłem w błędzie”.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 321]

– Słuchaj – zacząłem – jestem pewny siebie, bo wiem, że zostały tylko dwie możliwości: albo pan Peterson odejdzie spokojnie i bezboleśnie już za kilka dni, albo po sześciu miesiącach, a może nawet roku bezsensownego cierpienia, przywiązany do łóżka i przerażony. Nawet nie będzie mógł powiedzieć, jak bardzo się boi. Możliwe, że pod koniec życia poruszanie oczami będzie szczytem jego możliwości. Pan Peterson nie jest wariatem. Ani ja. Wybraliśmy drogę, która wydaje się przyjaźniejsza.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 343]

policja i tak coś zorganizuje. Wiesz, jacy oni są. Tacy sami jak lekarze w szpitalach, chronią tylko własne tyłki, żeby nie narazić się na oskarżenia, że siedzą z założonymi rękami.

[Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, s. 369]