Tag: kino

Jak blisko śmierć…

TIR grozy

Jak blisko śmierć musi przejść obok nas,
By człowiek zrozumiał swój los?

To pytanie zadał Andrzej Bianusz w polskim tłumaczeniu tekstu słynnego przeboju Boba Dylana „Blowin’ in the Wind”.

Ja też sobie je ostatnio zadałem, gdy o sekundę spóźniłem się na spotkanie z łamiącym wszelkie przepisy i zdrowy rozsądek, rozpędzonym tirem. Na animacji, którą widzisz powyżej, jadę zielonym samochodem po swoim pasie, a czerwony tir mknie na wprost, nie zważając, że jego pas ruchu się w tym miejscu kończy. Gdybym był odrobinę szybszy, zostałbym staranowany albo zrolowany pod jego naczepą…

Na szczęście tak się nie stało i bezpiecznie wróciłem do domu. A tam odkryłem niezwykły, szokujący, brytyjski serial „Black Mirror”, który podrzuca do przemyślenia dylematy etyczne związane z kierunkiem rozwoju naszej cywilizacji.

Odcinek „Be Right Back” prowokuje do rozważań, co by było, gdyby zaoferowano usługę kontaktu ze zmarłymi osobami. A właściwie nie ze zmarłymi osobami, ale z ich symulatorami stworzonymi na podstawie wszystkich materiałów, które te osoby zamieściły w internecie. Na ile odtworzony sposób wyrażania się i tembr głosu dawałaby wrażenie obecności tych, którzy odeszli na zawsze? Na ile rozmowa z nimi pomagałaby ukoić żal po stracie ukochanych i odczuwać ich wsparcie w trudnych chwilach?

Fascynujące, nieprawdaż?

A puenta? Puenta tego wpisu jest taka, że gdyby tirami kierowały komputery, a nie ludzie, to mniejsze byłoby prawdopodobieństwo, że moje życie zawisłoby na włosku. Dlaczego? Bo choć czasami maszyna może ulec uszkodzeniu, to przynajmniej nie jest głąbem z kompleksami!

A bo oni

„Plan pozytywnego działania” Napoleona Hilla jest skarbnicą wielu dających do myślenia spostrzeżeń. Oto jedno z nich:

Cudze błędy są kiepską wymówką dla twoich własnych.

Niezależnie od merytorycznej oceny poczynań obecnych władz Rzeczpospolitej Polskiej jedna rzecz budzi mój niesmak. Na każdą krytykę swojego postępowania przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości odpowiadają „a bo oni (czyli Platforma Obywatelska) też to robili!”.

Jest taka scena w serialu „Czterej pancerni i pies”, kiedy to dowódca czołgu powstrzymuje Janka i Gustlika przed wymierzeniem folksdojczowi sprawiedliwości. Przed samosądem. Olgierd woła wtedy:

Kapral Jeleń! Kapral Kos! Chcecie być do nich podobni?

I ma rację!

Bo nienawiść i chęć odwetu są zaraźliwe.

Nie da się naprawić świata, stosując zgniłe metody, za pomocą których ten świat zepsuto.

A ty jak sądzisz?

Czy według ciebie cel uświęca środki?

Marsjanin GTD

Wielokrotnie słyszałem, że „Marsjanin” jest znakomitą książką. W obliczu zbliżającej się premiery opartego na niej filmu postanowiłem dłużej nie zwlekać. I nie zawiodłem się. W dwa dni połknąłem to, co urodziło się w głowie autora – Andy’ego Weira.

To jest nowy gatunek literatury! Nie fantastyka naukowa, nie powieść podróżnicza, nie thriller, ale połączenie tego wszystkiego w coś, co można byłoby nazwać przygodowym blogiem realistyczno-naukowym. Większość książki stanowią chronologiczne zapiski głównego bohatera (blog) opisujące jego zmagania z oporną marsjańską rzeczywistością. Właśnie: RZECZYWISTOŚCIĄ! To, co autor opisuje, albo już jest, albo będzie możliwe w najbliższych latach. Nie ma tu żadnych teleportacji, podróży w czasie, lotów z ponadświetlną prędkością czy rękawic antygrawitacyjnych. Jest natomiast biurokracja NASA i durne wymogi współczesnych mediów oraz świata polityki.

Nie wiem, jaki wyjdzie z tego film, ale moim zdaniem „Marsjanina” nie da się przełożyć na język obrazów. To dziennik zawierający zadziwiające przemyślenia, sprytne obliczenia i pełne cynicznego humoru monologi wewnętrzne Marka Watneya. Dlatego zanim pójdziesz na ten film, koniecznie przeczytaj książkę. To nie jest takie trudne. Czyta się ją jak ekscytujący blog podróżniczo-przygodowy.

Dla mnie, entuzjasty metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena, „Marsjanin” ma jeszcze jedną zaletę: propaguje podejście GTD. Stąd tytuł tego wpisu: „Marsjanin GTD”. Otóż główny bohater radzi sobie z każdym problemem w następujący sposób: wyznacza cel, który chce osiągnąć (Pożądany Wynik), i skupia się na Najbliższym Działaniu zbliżającym go do tego celu. Dopiero potem zajmuje się określaniem kierunku dalszych prac. GTD w czystej postaci!

Jeśli mój entuzjazm jeszcze cię nie zaraził, może zachęcę cię następującym cytatem, który dobrze oddaje ton całej książki:

Tak, z każdą burzą nadchodzi nieuniknione Czyszczenie Ogniw Słonecznych. Uhonorowana czasem tradycja obchodzona przez prawdziwych Marsjan, takich jak ja. Przypomina mi czasy, gdy dorastałem w Chicago i musiałem łopatą odgarniać śnieg. Uznanie dla mojego ojca; nigdy nie mówił, że to po to, by wzmocnić mój charakter lub nauczyć mnie wartości ciężkiej pracy.

– Odśnieżarki są drogie – mawiał – a ty za darmo.

Raz próbowałem poskarżyć się mamie.

– Nie bądź takim mięczakiem – powiedziała.

[Andy Weir, „Marsjanin”, s. 162]

Umowy śmieciowe w Los Angeles

Fajny film wczoraj widziałem. Na DVD. „Nightcrawler” (w polskiej wersji „Wolny strzelec”) z Jake’em Gyllenhaalem w roli głównej.

Niektórzy uważają, że jest to film o krwiożerczej, bezwzględnej naturze współczesnych mediów, ale je przychylam się do opinii Łukasza Muszyńskiego z Filmwebu, który twierdzi, że to opowieść o „self-made manie, energicznym przedsiębiorcy i bezkrytycznym konsumencie mass-mediów, drobnym bandziorze przemawiającym żarliwie w korponarzeczu – słowem o bohaterze na miarę dziwnych czasów, w jakich przyszło nam żyć”.

Koleś zatrudnia pracowników na bezpłatne staże, a gdy żądają podwyżki… nie, nie będę ci psuł przyjemności oglądania. Sam się przekonasz, co spotyka tych, którzy chcieliby więcej.

Na zachętę krótki cytat – przemówienie przedsiębiorcy do nowo zatrudnionych pracowników:

Gratuluję!
Zostaliście wybrani przez Video Production News, co jest dowodem uznania dla waszych dotychczasowych osiągnięć i wyjątkowych kwalifikacji. Wierzę, że dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu zaliczycie ten staż i będziecie kontynuować karierę jako pełnoetatowi pracownicy Video Production News. Z doświadczenia wiem, że najpewniejszą drogą na szczyt jest słuchanie i wypełnianie moich poleceń. Czasami możecie odczuwać dezorientację lub niepewność, ale pamiętajcie: nigdy nie proszę o coś, czego sam bym nie zrobił.

Chciałbyś pracować dla Video Production News?