Jeśli interesujesz się inwestycjami, z pewnością wielokrotnie spotkałeś się z zastrzeżeniem, że „to nie jest porada inwestycyjna”. Blogerzy, celebryci i zwykli naganiacze używają tej formułki, żeby wymknąć się spod czujnego oka organów nadzoru nad rynkami finansowymi. Moja porada jest poradą inwestycyjną, ale dotyczy jedynie zdrowego rozsądku, a nie rekomendacji, w co inwestować. Oto ona:
Tag: inwestycje
Będzie pan niezadowolony!
Nie, to nie będzie artykuł o niesolidnych budowlańcach, remontowcach i nierzetelnych usługodawcach wszelkiej maści. Dziś chcę zwrócić twoją uwagę na pewien ciekawy fenomen psychologiczny, który psuje całą zabawę w inwestowanie pieniędzy na giełdzie. Ten fenomen polega na tym, że co by się nie działo, zawsze możesz być niezadowolony.
Hipoteza rynku efektywnego, czyli dlaczego rozsądni ludzie ulegają urokowi nierozsądnych pomysłów
Czas na obnażenie kolejnego mitu związanego z giełdą i inwestowaniem. Listę poprzednich artykułów na ten temat znajdziesz na końcu niniejszego tekstu. Dziś postanowiłem wziąć na tapet hipotezę rynku efektywnego, która w XX wieku zauroczyła wielu, skądinąd rozsądnych, ekonomistów. I zamuliła im umysły. Ale najpierw kapitalna anegdota, która tłumaczy, na czym polega błąd wyznawców tej hipotezy:
Złota tajemnica DCA, czyli rzecz o sprytniejszym inwestowaniu pasywnym
W poprzednim artykule „Strachy na Lachy, czyli wszystko o drawdownie, którym straszą cię analitycy giełdowi” wymyśliłem „giełdę kartoflaną” i za jej pomocą zdjąłem klątwę ze złowieszczego pojęcia drawdownu, czyli obsunięcia kapitału, oraz pokazałem, jak zbawienna dla psychiki każdego inwestora jest średnia cena zakupu. Dziś ponownie odwiedzimy tę giełdę, żeby omówić magię DCA.