Tag: edukacja

Pościel łóżko!

Podczas tegorocznej promocji absolwentów na Uniwersytecie Teksańskim w Austin wystąpił admirał William H. McRaven, dowódca amerykańskich operacji specjalnych. Głównym przesłaniem jego przemówienia było następujące zdanie:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka!

„Kolejny banał w BIZNESIE BEZ STRESU!” – pomyśli zapewne niejeden mądrala, który „wie lepiej”. A ja wiem swoje. Nieraz musiałem sprzątać po ludziach, którzy nie potrafią utrzymać wokół siebie porządku. Bo ten chaos wcale nie jest twórczy! To dowód niepanowania nad podstawowymi, życiowymi sprawami, a co dopiero mówić o większych wyzwaniach!

W dalszej części swojego wystąpienia admirał McRaven zawarł kolejne stwierdzenia oparte na doświadczeniach zdobywanych podczas treningu przez przyszłych Navy SEALs:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, znajdź kogoś, kto pomoże ci wiosłować! – Liczy się praca zespołowa!
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, oceniaj ludzi po wielkości ich serc, a nie płetw! – Liczy się postawa, a nie posiadany sprzęt!
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zaakceptuj daremność niektórych działań i niestrudzenie przyj do przodu! – Liczy się twoja postawa i wola działania.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie obawiaj się dodatkowej fatygi! – Stajesz się silniejszy po każdej dodatkowej godzinie treningu.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, musisz czasami skoczyć na główkę! – Ryzyko bywa nieuniknione.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie cofaj się przed rekinami! – Twoi przeciwnicy są w stanie wyczuć twój strach.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, musisz w godzinie prawdy umieć wykrzesać z siebie to, co najlepsze! – Sytuacje ekstremalne stanowią ostateczny sprawdzian, kim naprawdę jesteś.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, śpiewaj, kiedy jesteś po szyję w bagnie! – Nie pozwalaj umrzeć nadziei.
  • Jeśli chcesz zmieniać świat, nie dotykaj dzwonka! – Podczas szkolenia każdy kandydat do Navy SEALs ma prawo w dowolnym momencie podejść do dzwonka, który wisi w środku obozu, i zadzwonić, co oznacza, że ma on już dość porannych zapraw, biegów z przeszkodami, pływania w lodowatej wodzie i innych ćwiczeń. W ten sposób jego kariera komandosa kończy się samoobsługowo i definitywnie…

Być może nie wszystkie z powyższych sugestii przydadzą ci się do osiągnięcia sukcesu w codziennym życiu, ale z pewnością ta pierwsza:

  • Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka!

warta jest zastosowania.

(wpis na podstawie „Manvotional: Want to Change the World? Start by Making Your Bed” [artofmanliness.com])

Wejdź do wody!

W każdą sobotę i niedzielę chodzę rano na basen. Podczas aplikowania sobie solidnej dawki zdrowego ruchu mam okazję obserwować odbywające się tam lekcje pływania dla dzieci. Rodzice przyprowadzający swoje pociechy na zajęcia dzielą się na dwie grupy:

  1. Lądowców występujących w dwóch gatunkach: jedni obserwują naukę z bezpiecznej odległości, z ławeczek dla publiczności, a drudzy w szatni zabijają czas, zatapiając się w lekturze.
  2. Wodniaków zanurzających się razem z młodymi adeptami pływania w basenie i uczestniczących w lekcjach lub realizujących własne plany treningowe.

Który sposób jest skuteczniejszy?

Które dzieci szybciej uczą się mknąć po powierzchni wody i nurkować aż na samo dno?

Bywa różnie, jednak statystycznie rzecz biorąc, większość dzieci Wodniaków błyskawicznie zdobywa nowe umiejętności, a większość pociech Lądowców marudzi, płacze i z niechęcią wykonuje polecenia instruktora.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ rodzic jest dla dziecka wzorcem zachowań i nie rozumie ono, dlaczego ma się męczyć, skoro mamusia lub tatuś wygodnie sobie siedzi na brzegu.

Pamiętaj, jeśli jesteś liderem, nie wystarczy, żebyś kazał swoim ludziom wejść do zimnej wody. Raz i drugi rozkaz zadziała, ale potem podwładni znajdą sposoby, żeby tego uniknąć, tak jak i ty unikasz.

Dobry przywódca wchodzi ze swoimi ludźmi do wody. Nawet wtedy, gdy jest bardzo zimna!

Jak wybrać gimnazjum?

Uczniowie szóstych klas szkoły podstawowej oraz ich rodzice stają właśnie przed problemem wyboru gimnazjum, czyli miejsca, w którym młodzież będzie przez kolejne trzy lata, dzień w dzień przetrzymywana, żeby nie włóczyła się po ulicach i galeriach handlowych.

Oto mój prosty, niezawodny i sprawdzony sposób wyboru takiej, kolejnej w życiu młodego człowieka, placówki nauczania zbiorowego.

Sposób niewymagający chodzenia na dni otwarte, przeszukiwania internetu i zasięgania opinii innych autorytetów niż ja.

Nie zwracaj uwagi na rady typu: Przed podjęciem starannie przemyślanej decyzji, rodzice wraz z dzieckiem powinni przeanalizować wszystkie plusy i minusy szkoły. Powinni bardzo dokładnie przyjrzeć się ofercie edukacyjnej oraz porozmawiać ze znajomymi, którzy uczęszczają do tej szkoły. Decyzja o wyborze gimnazjum może rzutować na kolejne decyzje związane z wyborem liceum i dalszą edukacją.

Pamiętaj, że decyzja o wyborze gimnazjum może rzutować na dalsze losy młodego człowieka, ale wcale nie musi. Jakże często znacznie poważniejsze konsekwencje wynikają z decyzji o przebiegnięciu przez ulicę na czerwonym świetle lub skoku na główkę z pomostu nad jeziorem.

Zatem, do rzeczy. Oto moja rekomendacja:

Weź pod uwagę tylko dwa kryteria wyboru gimnazjum:

  1. Odległość od domu. Szkoła powinna znajdować się jak najbliżej miejsca zamieszkania, żeby uczeń nie tracił czasu na dojazdy, nie narażał się na związane z nimi niebezpieczeństwa i mógł na przerwie skoczyć po zeszyt z pracą domową, który zostawił na blacie w kuchni.
  2. Towarzystwo. Jeśli uczeń należy do paczki złożonej z fajnych i w miarę rozsądnych kumpli, powinien pójść do nowej szkoły razem z nimi, żeby ograniczyć lub całkiem wyeliminować stres związany ze zmianą środowiska. A jeżeli kumple są niefajni, zmiana szkoły może służyć naprawie tej niezręcznej sytuacji. Będzie trudniej, ale przecież lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć…

A renoma szkoły?

To bardzo marny wskaźnik.

Nawet w najgorszej szkole można trafić na wspaniałego nauczyciela i nawet w najlepszej – na durnia. Wybierając szkołę, nie wiesz, kto ci się dostanie.

Ja w sprawie szkoły ponadpodstawowej przekonałem rodziców następującym argumentem: „będę miał bliżej na boisko, żeby pograć w piłkę”. I cieszę się, że zgodzili się na mój wybór, bo i w piłkę pograłem, i w zespole rockandrollowym poszarpałem druty, i poznałem nauczyciela matematyki, który później stał się jednym z pionierów polskiego rynku finansowego, i… patrząc z perspektywy, wyszedłem na ludzi, choć moja szkoła nigdy nie gościła na czele edukacyjnych rankingów.

Co ma być, to będzie – nie przejmuj się i wyłącz komplikator!

Życzę ci dobrego, bezstresowego wyboru!

Nie musisz być najlepszy…

Wbrew temu, co usiłowała wpoić ci szkoła:

Nie musisz być najlepszy we wszystkim!

W szkole zawsze porównywałeś się albo byłeś porównywany z najlepszymi. Z danego przedmiotu. Ktoś był od ciebie lepszy z matematyki, ktoś z biologii, ktoś z polskiego, ktoś z zajęć praktycznych, a na boisku królował jeszcze ktoś inny. Być może to ty byłeś najlepszy w jakiejś dziedzinie, ale przecież nie we wszystkich! Tymczasem tylko ten pierwszy był naprawdę doceniany przez nauczycieli i rodziców. W ten sposób utwierdzano cię w błędnym przekonaniu, że bycie dobrym w jednej domenie nie równoważy nieco gorszych rezultatów we wszystkich pozostałych.

A przecież świat potrzebuje fachowców!

Dlatego przestań się przejmować, że w tym czy w tamtym nie jesteś prymusem. Skup się na osiągnięciu prawdziwego mistrzostwa w jednej dziedzinie – tej, która cię pasjonuje, sprawia przyjemność i czyni pożytecznym dla innych ludzi. Bo tylko wtedy będą chcieli zapłacić za twoje usługi.

Nie musisz być najlepszy we wszystkim! Bądź znakomity w jednym!