„Nie dokazuj, miły, nie dokazuj” śpiewał kiedyś – w kontekście flirtu towarzyskiego – Marek Grechuta. Ale nie zajmiemy się dziś salonowymi figlami. Rozprawimy się ze złudzeniami na temat twojej pozycji i siły rażenia w pracy, w domu i w zagrodzie. Zacznijmy od niezwykle celnej uwagi, którą w swojej książce „Mojo” sformułował Marshall Goldsmith:
Miesiąc: Luty 2025
Filozofia „Yellowstone”
Nie oglądam telewizji, ale akurat na „Yellowstone” się skusiłem. To amerykański serial o współczesnych kowbojach. Fabuła jest raz lepsza, raz gorsza, ale ja – swoim zwyczajem – poluję na nietuzinkowe kwestie, które ambitni scenarzyści od czasu do czasu wkładają w usta swoich bohaterów. Oto moje yellowstone’owe zdobycze:
Szybkość czy prędkość?
Co się liczy w działaniu? Szybkość czy prędkość? Żeby rozstrzygnąć ten – tylko pozornie wydumany – dylemat, musimy się cofnąć do szkoły podstawowej. Prędkość to taka strzałka (mądrze nazywana wektorem), która symbolizuje ruch jakiegoś punktu w przestrzeni. Ta strzałka wskazuje kierunek (a właściwie kierunek i zwrot), w którym ten punkt się porusza, a jej długość symbolizuje szybkość, z jaką to robi. Wynika z tego, że nie wystarczy tylko duża szybkość, żeby dotrzeć do celu. Równie ważny, a może nawet ważniejszy jest właściwy kierunek ruchu.
Nie ma takiej rury, czyli skąd się bierze pewność siebie?
Jakiś czas temu zdradziłem ci sposób na tremę według The Beatles. Trema rodzi się zwykle w przestrzeni wyjałowionej z pewności siebie. Mnóstwo ludzi cierpi na tę dolegliwość. Niektórzy kołczowie sprzedają im bajeczkę, że pewność siebie wynika z wiary we własny sukces. Tymczasem inni uważają, a ja się z nimi zgadzam, że powód jest wręcz przeciwny.