Miesiąc: Luty 2009

Making It All Work (4) – sześć poziomów strategicznego spojrzenia

Kolejne osiem rozdziałów „Making It All Work” David Allen poświęcił sześciu poziomom, na które powinniśmy co pewien czas się wspinać, żeby dokonać strategicznej oceny kierunku swoich działań:

  • Getting Perspective
  • Getting Perspective on the Runway: Next Actions
  • Getting Perspective at Ten Thousand Feet: Projects
  • Getting Perspective at Twenty Thousand Feet: Areas of Focus and Responsibility
  • Getting Perspective at Thirty Thousand Feet: Goals and Objectives
  • Getting Perspective at Forty Thousand Feet: Vision
  • Getting Perspective at Fifty Thousand Feet: Puropse and Principles
  • Getting Perspective: Gracie’s Gardens Revisited

Znajdujemy tu wyczerpujące omówienie, co oznaczają poszczególne poziomy, jak tworzyć zawartość związanych z nimi list i w jakich okolicznościach zastanawiać się nad ich modyfikacjami. W ostatnim rozdziale podany jest modelowy przykład strategicznego spojrzenia na życie pewnego dżentelmena, który odziedziczył właśnie podupadający sklep ogrodniczy Gracie’s Gardens.

Po przeczytaniu tych rozdziałów zmieniłem swój pogląd na zależność pomiędzy poszczególnymi poziomami. Poprzednio sądziłem, że poziom najwyższy „Cel i Zasady Życia” definiuje kategorie, w ramach których określane są „Wizje”, w ramach których określane są „Cele Roczne i Dwuletnie” i dalej, hierarchicznie: „Zakresy Odpowiedzialności”, „Projekty” i „Najbliższe Działania”. To błędne wyobrażenie. Poszczególne poziomy są w gruncie rzeczy niezależnymi spojrzeniami na nasze życie pod różnymi kątami i z różnych odległości. W związku z tym wymyśliłem następującą analogię:

„Poziomy strategicznego spojrzenia stanowią swego rodzaju pole siłowe rozpostarte ponad bieżnią życia, przy której stoją drogowskazy z definicjami poszczególnych projektów.”

Za pomocą serwisu Twitter podesłałem Davidowi tę moją genialną myśl, a on określił ją następująco:

„@TesTeq Yes, nicely thought and said”

Uważam więc, że wreszcie uchwyciłem ideę poziomów strategicznego spojrzenia. Ideę okresowego przyglądania się swoim działaniom z wybranych perspektyw.

Dowód miłości

Nie, tym razem nie będzie o seksie. Nie będzie też tylko o miłości.

Bo nie jest tak, że okazanie komuś miłości, przyjaźni czy szacunku wymaga jakichś wielkich wyrzeczeń lub ponoszenia szalonych wydatków. Wręcz przeciwnie, bardzo często wielkim nakładem sił i środków starasz się dogodzić swojej partnerce, a ta niewdzięcznica tego nie docenia, burczy pod nosem i czepia się o rzeczy nieistotne. Albo po prostu milczy.

O co jej chodzi? Przecież starałeś się. Zapożyczyłeś się i na Walentynki kupiłeś jej najnowszy model telefonu komórkowego, który sam z chęcią nosiłbyś w kieszeni. I co? I w zamian otrzymałeś zdawkowe „dziękuję” i pocałunek w policzek. A następnego dnia znowu słyszysz to wkurzające od lat pytanie: „Czy mógłbyś schować skarpetki do szafy?”.

Ale, czy tak naprawdę słyszysz?

Prawdziwym dowodem miłości, przyjaźni i szacunku jest ofiarowanie swojej uwagi. To najbardziej osobisty i najcenniejszy dar, jaki możesz komuś dać. Jak to zrobić? Po prostu słuchać. Uważnie słuchać drugiej osoby, nie interpretując jej słów na swój sposób. Nie zerkając jednym okiem w telewizor. Skupiając całą uwagę na rozmówczyni. Usłyszysz wówczas rzeczy niezwykłe, a w jej oczach zobaczysz prawdziwą radość.

I być może dowiesz się, że ona wcale nie marzyła o nowej komórce, tylko o wspólnym, romantycznym spacerze albo o wyjściu do kina, albo żebyś chował te swoje skarpetki do szafy, bo przecież naprawdę nie kosztuje to tak wiele wysiłku.

Zatrzymaj się i uważnie posłuchaj, ponieważ twoja uwaga to najwspanialszy dowód miłości, jaki możesz dać drugiej osobie.

Ten tekst został napisany z punktu widzenia mężczyzny, ale nie ma to żadnego znaczenia – w równym stopniu jest on skierowany do obu płci.