BBS #0134: Skąd się bierze krytyczne myślenie?

Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!

PELIKAN-150x150Powódź bredni, kłamstw i oszustw zalewa nie tylko internet, ale całą przestrzeń publiczną. Ludzie dają się nabierać na obiecanki-cacanki, ulegają prymitywnej propagandzie, a potem płaczą, że ktoś od nich wyłudza oszczędności całego życia, licytuje dom albo zawłaszcza ojczyznę. „Mądre” (tak, w cudzysłowie) głowy mają na to lekarstwo: należy uczyć dzieci krytycznego myślenia. Proponują nawet wprowadzenie do szkół specjalnego przedmiotu, w ramach którego młodzież uczyłaby się, jak odróżniać informacyjne ziarno od plew. CO ZA BZDURA!

Oczywiście krytyczne myślenie rządzi się regułami, które należy poznać, żeby nie łykać wszystkiego, co podadzą, jak głodny pelikan. Ale nie da się kwestionować usłyszanych stwierdzeń i wykrywać w nich sprzeczności, jeśli nie ma się szerszego spojrzenia na rzeczywistość.

Nie da się formułować krytycznych sądów, jeśli nie ma się w głowie „kropek” wiedzy, które można ze sobą łączyć lub nie łączyć, jeśli ich łączenie jest bez sensu.

Nie da się podważać pseudo faktów, gdy nie ma ich z czym porównywać. Gdy nie ma się WCZEŚNIEJ ZDOBYTEJ WIEDZY gotowej do zastosowania w nowych sytuacjach.

I tu jest pies pogrzebany!

Nie da się myśleć krytycznie, gdy nie ma się szerokich horyzontów, których nie sposób zastąpić przejrzanym pobieżnie artykułem z Wikipedii.

Narzekamy na obecny, wywodzący się z XIX wieku model szkoły, który opiera się na „wszechwiedzącym” nauczycielu wbijającym wyrwane z kontekstu informacje do zakutych, uczniowskich łbów. Problem w tym, że te informacje są jak skrawki potłuczonego lustra – uczeń nie jest w stanie złożyć z nich zwierciadła wiedzy.

Pamiętamy na przykład ze szkoły, że 15 lipca 1410 roku Polacy i Litwini pokonali pod Grunwaldem siły zakonu krzyżackiego, ale wydarzenie to jest dla większości z nas tylko symbolem patriotycznym, a nie oczywistą konsekwencją tego, co działo się w latach poprzedzających bitwę.

Taki przestarzały model szkoły nikomu nie może się podobać, ale równie szkodliwe są poglądy niektórych – skądinąd rozsądnych ludzi – na temat pożądanego kierunku zmian. Wbrew temu, czego dowiadujemy się o pracy ludzkiego mózgu, wiele osób uważa, że uczenie się czegokolwiek na pamięć to przeżytek, bo przecież wszystko można znaleźć w Wikipedii – na wyciągnięcie palca stukającego w ekran smartfona wyjętego z kieszeni.

Nie o taką zmianę w modelu szkoły powinno jednak chodzić. To, że twardą wiedzę w postaci udokumentowanych faktów masz dostępną w sieci, nie oznacza, że możesz mieć pustą głowę! Jest wiele rzeczy, których musisz nauczyć się na pamięć, żeby dysponować podstawą do przyswajania kolejnych warstw wiedzy i do krytycznego myślenia.

Moja Mama setki razy mi powtarzała: „Nauka jest jak budowa ściany z cegieł – nie ułożysz kolejnej warstwy, jeśli poprzednie są dziurawe i niezwiązane solidnie zaprawą”. Musisz zatem cegła po cegle, warstwa po warstwie tworzyć swój gmach wiedzy – trwały niczym Wielki Mur Chiński. Zapamiętywać to, co jest do zapamiętania, rozumieć to, co jest do zrozumienia i ćwiczyć to, co jest do przećwiczenia, żeby z tych okruchów stworzyć w swojej głowie wierny, a nie zniekształcony i dziurawy obraz rzeczywistości.

Żeby cokolwiek zrozumieć, musisz umieć opisać to słowami. Potrzebny jest ci zatem język – język, który poczynając od podstaw, będzie pozwalał ci budować coraz bardziej złożone abstrakcje. Nie zrozumiesz, co to są punkty procentowe, jeśli nie rozumiesz procentów. Nie zrozumiesz procentów, jeśli nie znasz pojęć licznika i mianownika. Nie zrozumiesz ułamków, jeśli nie znasz cyfr i nie rozumiesz pozycyjnego systemu zapisu liczb.

Do zrozumienia każdego następnego, bardziej zaawansowanego pojęcia potrzebujesz utrwalonych w pamięci symboli i informacji składających się na poprzedni poziom. Bez tego nie pojmiesz, „o czym do ciebie mówi” artykuł w Wikipedii.

Zmiana modelu szkoły nie powinna zatem polegać na rezygnacji ze „zmuszania” uczniów do zapamiętywania informacji, ale z zastąpienia autorytetu placówki edukacyjnej i nauczyciela autorytetem weryfikowalnych faktów i logicznego wnioskowania. Jedynie w ten sposób system edukacji nie tylko „obroni się” przed Wikipedią, ale uczyni ją ważnym ogniwem procesu nauczania.

Nauczyciel powinien być dla ucznia przewodnikiem po świecie wiedzy, a nie nieomylną wyrocznią. Powinien umieć sprawić, żeby uczeń stał się zdolny do – opartego na swojej wiedzy – kwestionowania prawdziwości strumienia informacji, który usiłuje go podtopić.

Bo – powiem to jeszcze raz dosadnie – żeby myśleć krytycznie, trzeba mieć coś w łepetynie. Wszak z pustego, to i Salomon nie naleje! Odsiać ziarno od plew można tylko wtedy, gdy się wie, jak wygląda ziarno, a jak plewy.

A gdy już masz głowę wypełnioną wiedzą, cała nauka krytycznego myślenia zamyka się w jednym, prostym stwierdzeniu:

Nie bój się zadawać pytań i kwestionować odpowiedzi, ale rób to z taktem, nie obrażając bliźnich.

Zadawanie pytań i kwestionowanie odpowiedzi jest tym łatwiejsze, im więcej wiesz, ponieważ wiedza daje ci pewność siebie i odwagę oraz uzasadnione przekonanie, że się nie wygłupisz.

Mam nadzieję, że ten artykuł przyda ci się w myśleniu o krytycznym myśleniu oraz że będzie szczepionką na epidemię bzdur i głupot, dla których internet stał się optymalnym środowiskiem życia i rozmnażania się.

A jeśli chcesz zakwestionować coś, co napisałem, to nie wahaj się i skrytykuj moje poglądy dotkliwie, acz nieobraźliwie w komentarzu. Jeśli zaś się ze mną zgadzasz, to też daj temu wyraz albo dwa. ;-)

6 myśli w temacie “BBS #0134: Skąd się bierze krytyczne myślenie?

  1. Trudno Cię krytykować, bo piszesz o sprawach tak prostych jak obręcz. Wszyscy od dziecka uczymy się komunikacji, najpierw mówionej, potem pisanej. Wydawałoby się, że już po ukończeniu szkoły podstawowej każdy powinien umieć powiedzieć i napisać swój komunikat. No i słyszymy – ku..wa jako uniwersalny łącznik międzywyrazowy oraz element odwzorowujący stopień emocji rozmówcy. O pisaniu nie ma mowy, chyba że to jest SMS do kolegi/żanki.
    Dla 90% ludności nie ma różnicy między bilion a milion, a dla 97% między przychodem a zyskiem. Mógłbym przytoczyć jeszcze wiele przykładów. Czemu tak się dzieje? Bo brakuje tych cegiełek, na których powinny być wyryte definicje/opisy tych pojęć.
    I jak to w przyrodzie – w pustych miejscach osadzają się śmieci (k..wy i inne określenia). Żeby więc wypowiedzieć prosty, składający się z pięciu słów, komunikat mózg musi przedrzeć się przez te puste miejsca wypełnione śmieciem – ku..wami itp.
    I z zamysłu na zdanie z pięciu słów robi się opowieść na dwanaście, ku..a słów!
    I na tym poziomie o krytycznym, czy może w ogóle myśleniu, trudno rozważać.
    Kończąc – zapewne masz też takie podejrzenia jak ja, że spośród emanacji narodu – posłów – o czytanie książek możesz podejrzewać góra 25 osób.
    Bo mówienie z sensem z trudem przychodzi ca about tuzinowi.

    Polubienie

  2. @Orginal_Replica: Dzięki. Smutne, ale prawdziwe. Najbardziej wkurza mnie to hasło, że już nie trzeba uczyć się na pamięć, bo wszystko jest w Wikipedii. I mówią to ludzie wykształceni!

    Polubienie

  3. Już od dawna szukałem zgrabnego przepisu na właściwą edukację. Nawet kupiłem książkę aby poznać najwłaściwszą odpowiedź ale dopiero w Twoim wpisie jest cała esencja problemu i rozwiązanie. Codziennie zmagam się z ułomnościami edukacji na przykładzie swoich dzieci i ten wpis to wszystko celnie podsumowuje. Pozostaje tylko pytanie, czy własnym przykładem możemy zatrzymać tę pandemię głupoty i uchronić od niej swoje dzieci?

    Polubienie

  4. @Mateusz Banaszczyk: Moim zdaniem przykład dawany przez mądrych rodziców jest kluczowy. Wiem, że to nie jest łatwe, bo chodzi o przykład w postaci czynów, a nie słów. Jeśli rodzic mówi dziecku, że nie wolno mu palić papierosów, a sam pali, to co to jest za przykład?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.