Prawo dla startupu

PRAWODLA„Po pierwsze: nie zakładaj startupu. Załóż firmę, zaczynając od tej fazy i pamiętając, że kiedyś się ona skończy.” Tym stwierdzeniem Monika Wieczorek, autorka książki „Prawo dla startupu”, zaskarbiła sobie moją dozgonną sympatię. Tak, startup jest pewną formą działania, ale przede wszystkim powinien stanowić zalążek poważnego przedsięwzięcia gospodarczego, a nie być jakimś oderwanym od rzeczywistości, cudownym bytem. Ale nie tylko z tego powodu warto przeczytać lub choćby przejrzeć tę książkę.

Tytuł „Prawo dla startupu” brzmi groźnie, ale nie przerażaj się. Na zaledwie dwustu stronach znajdziesz wszystkie najważniejsze informacje, które pozwolą ci wybrać optymalną formę działalności gospodarczej i utrzymać niezbędny „ład w kwitach”. Po co? Po to, żebyś już na wstępie nie wyłożył się na czymś, co dla innych jest oczywiste.

Bardzo podoba mi się następujący cytat:

W większości przypadków startupy zakładane są przez dwie, trzy osoby, które dzielą się między sobą zadaniami, odpowiedzialnością i… udziałami w projekcie. I na etapie przed formalizacją tę współpracę należy określić możliwie jak najbardziej precyzyjnie w umowie jeszcze nieformalnych wspólników – czyli właśnie w Founders Agreement.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 14)

Zupełnie jakbym gdzieś już to czytał…

Gdzie to było?…

Wiem! Wiem gdzie! Tu:

(…) często firmy są zakładane w formie spółki. Jest tylko jeden problem – każdy człowiek jest inny. Z jednej strony to świetnie – wspólnicy mogą się uzupełniać, konfrontować swoje poglądy i wypracowywać bardziej zrównoważone i rozsądne wspólne stanowisko. Z drugiej jednak strony te różnice potrafią urosnąć do tak monstrualnych rozmiarów, że nie ma już mowy o uzgodnieniu czegokolwiek i nadchodzi czas nieuniknionych pożegnań. Nie myśl o tym w kategoriach tragicznego fatum, ale bierz pod uwagę, negocjując akt założycielski przedsiębiorstwa.

(Krzysztof Wysocki, „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”, 247-248)

Wielu założycieli firm cierpi na alergię w tej sprawie. Umowy spisują tylko wtedy, kiedy muszą, bo „trzeba coś zanieść do urzędu”, a nie wtedy, kiedy powinni. A Founders Agreement to fundament stanowiący prawdziwą konstytucję twojego przedsięwzięcia!

Autorka w pełni zgadza się z moim podejściem do umów:

Umowa jest jak parasol – sięgasz po nią, kiedy pada deszcz, a nie wtedy, kiedy świeci słońce.

(Krzysztof Wysocki, „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”, 248)

Książki „Prawo dla startupu” nie trzeba czytać w całości. Możesz jej używać jako podręcznej listy kontrolnej, żeby o czymś ważnym nie zapomnieć. Ale zawiera ona też uwagi natury ogólniejszej. Oto niektóre z nich:

Różnica pomiędzy inkubatorem a akceleratorem jest niezbyt duża – w obu formułach stajesz się częścią ekosystemu i otrzymujesz dostęp do wiedzy biznesowej. W uproszczeniu można jednak powiedzieć, że inkubator uczy Cię oddychać, a akcelerator – chodzić.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 63)

W startupie chodzi o elastyczność. Nie możesz zaplanować elastyczności, ale możesz zaprojektować jej ramy. Tym różni się startup od tradycyjnej firmy – nie musisz określać wszystkich zasad od A do Z na zawsze, wystarczy, jeśli nadasz współpracy w zespole odpowiedni ramowy kształt.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 83)

Dla startupu pewność i stałość zespołu to jedne z największych wartości.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 86)

Wbrew powszechnej opinii pracodawca nie może żądać, ani na etapie rekrutacji, ani później, dostarczenia zaświadczenia o niekaralności. Przepisy prawa ograniczają uzyskanie takiej informacji jedynie do określonych zawodów, np. taksówkarza, pracownika ochrony, przewodnika wycieczek i zawodów zaufania publicznego.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 91)

Czas na powtórzenie mantry: umowy zawiera się na złe czasy.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 102)

Zwykle firmy myśląc o rozwoju, zadają sobie dwa pytania: „Do czego dążymy?” i „Jak bardzo chcemy urosnąć?”. To zły trop. Budowanie kultury powinno zaczynać się od pytań:

  • Jacy jesteśmy i jacy chcemy być?
  • W czym jesteśmy świetni?
  • Co nas wyróżnia?

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 107)

Można powiedzieć, że pod względem zatrudnienia firmy dzielą się na dwa typy: te, które gdy komunikują się z pracownikiem, myślą o tym, jak maksymalnie użyć jego pracy w granicach prawa, i te, które myślą, jak zapewnić mu rozwój, żeby on zapewnił rozwój firmie.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 109)

Nawet jeśli dzisiaj myślisz, że Twój zespół to ludzie, którzy znają się jeszcze z czasu studiów i potrafią ze sobą pracować, nie oznacza to, że tak będzie zawsze. Zwłaszcza jeśli dołączą nowi pracownicy. Lepiej więc zabezpieczyć i ich, i firmę, wprowadzając jasne i przejrzyste zasady, które będą obowiązywały wszystkich.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 110)

Jeden na czterech pracowników odchodząc z pracy, kradnie dane firmowe, takie jak listy klientów, kody źródłowe, prezentacje firmowe czy informacje finansowe. Taki wniosek wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Biscom w 2015 r. Badanie obejmowało firmy różnej wielkości, a skupiało się głównie na startupach. To nie wszystko. Z badania wynika również, że znakomita większość pracowników, bo aż 85%, zabiera ze sobą materiały stworzone przez siebie, a 25% kradnie wyniki pracy innych osób.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 148)

Człowiek orkiestra może dać piękny koncert, dopóki gra na instrumentach, które potrafi udźwignąć.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 188)

(…) większość firm jest zamykana nie przez zbyt dużą konkurencję na rynku, a przez samozniszczenie.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 189)

  • Dopasuj ludzi do organizacji, a nie odwrotnie.
  • Skup się na produkcie.
  • Nie trać zbyt dużo czasu na zdobycie finansowania.
  • Przyjmij elastyczną strategię.
  • Gdy biznes nie idzie, nie czekaj na cud, tylko podejmij decyzję o tym, co dalej.

(Monika Wieczorek, „Prawo dla startupu”, 209)

4 thoughts on “Prawo dla startupu

  1. Jest jeszcze element dynamiczny – ciągła zmienność otoczenia biznesu i rynku.
    Miło jest powspominać jak to na początku lat 90-tych każdy mógł zaorać tyle ziemi niczyjej, na ile mu odwagi i wyobraźni starczyło.
    Teraz musi prowadzić pług precyzyjnie przy miedzach pozostawionych przez poprzedników uważając, żeby nie przyorać na więcej niż 2 palce…:)

    Lubię to

  2. @Kasia: Dziękuję za wskazanie tego świetnego wpisu! Przeczytałem i w pełni się zgadzam. Problem polega tylko na znalezieniu dla startupów uniwersalnych metod dotyczących: właściwego momentu wejścia na rynek, dopasowanego modelu biznesowego, zrównoważonego zarządzania finansami, empatycznej postawy wobec klientów i optymalnego doboru kadr.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s